Stasia: 
Na rekolekcje ewangelizacyjne w odnowie Ducha Świętego zaczęłam uczęszczać pod wpływem namowy mojej córki. Słyszałam również o REO w kościele parafialnym. Z pewną nieufnością podchodziłam do sprawy, że to nie dla mnie, za mało jestem uduchowiona. Mocno stąpam po ziemi. Jednak myślałam przydałoby się coś więcej, niż standardowo msza święta w niedzielę i pacierz. Pamiętam pewną wizytę duszpasterską (kolęda). Ksiądz mówił, że cały czas poszukuje Boga, a ja? Pamiętam też opowieść o tym jak pewien bardzo wierzący powodzianin siedział na dachu domu i podpływa do niego łódź na ratunek. On odmawia i twierdzi że Bóg go uratuje. On tak bardzo wierzy Bogu i tak 3 razy łódź odpływała bez niego, aż zatonął. W życiu pozagrobowym z pretensjami do Boga mówił, że tak wierzył a Bóg go nie uratował. Bóg mu odpowiada człowieku małej wiary trzy razy wysyłałem po ciebie łódź a ty nie skorzystałeś. Trzeba korzystać z nadarzającej się okazji aby ratować też duszę. Początkowe zajęcia zafascynowały mnie, że to jest o mnie o moim życiu. Moje życie było skromne i pełne trudności, zawsze jednak prosiłam Boga o pomoc. Przetrwałam, nie odwróciłam się od Boga. Pan zawsze wysyłał pomoc poprzez bliźnich. Późniejsze tygodnie jakby zły duch zaczął mącić. Nic mi nie pasowało, irytowało, myślałam przecież przyszłam po to aby wiarę pogłębić, a nie stracić. Świadoma jednak tego że im bardziej zbliżam się do Boga tym bardziej zły duch atakuje. Myślę, przetrwam, nie dam się. Podczas spotkań animatorka namawiała aby odbyć spowiedź i przystąpić do komunii świętej. Tak też zrobiłam, skutek był natychmiastowy złym mocą powstała zapora. Tematy rekolekcji trafiały do mnie bez zastrzeżeń nastawienie było pozytywne. W czasie mszy świętej przeżycia duchowe były intensywne, Duch Święty działał. W ciągu dnia czułam że towarzyszy mi przyjacielska siła. Oczywiście potrzebna jest z mojej strony dobra wola. Duch Święty nie jest natarczywym. Jeśli o nim zapomnę nie narzuca się czeka na mój sygnał i pamięć o Nim. Częste czytanie słowa bożego i  słuchanie, wzbogaca życie duchowe i daję odpowiedzi na wiele pytań. Częsta spowiedź i Komunia Święta sprawiają że Duch Święty towarzyszy intensywniej. Dzięki temu mam większy komfort życia, cierpliwość, ufność, pokorę oraz wiarę w to, że Bóg w Trójcy Jedyny Prawdziwy chce dla mnie jak najlepiej. Słowa które otrzymałam na wylaniu darów Ducha Świętego zachęcają do pracy i dają nadzieję: Ha 3,19 Pan Bóg - moja siła, uczyni nogi moje podobne jelenim, wprowadził mnie na wyżyny. 

Renata: 
Można powiedzieć, że od zawsze byłam blisko Kościoła. Uczestniczyłam we Mszach św., nabożeństwach majowych, różańcu, sakramentach świętych, parafialnych rekolekcjach, pielgrzymkach, należałam do wspólnot ...., ale od dłuższego, a właściwie bardzo długiego czasu tęskniłam za tym, aby móc czuć, że Bóg jest blisko mnie, że mnie kocha. Słuchając i czytając różne świadectwa zazdrościłam, że ludzie mają takie piękne doświadczenia. Myślałam o tym, aby wziąć udział w takich dłuższych, zamkniętych rekolekcjach, żeby wyjechać na nie - może do jakiegoś klasztoru? Przerażało mnie jednak, że będę sama wśród obcych ludzi, że nie  będę umiała się otworzyć, rozmawiać, nawiązywać kontaktów.
Z perspektywy czasu wiem, że służąc, wiele dawałam innym. Troszczyłam się o nich, o ich wiarę, życie sakramentalne, a za mało myślałam o swoim życiu, zwłaszcza tym duchowym. Wydarzeniem, które bardziej otworzyło mnie na Boga i na Jego działanie w moim życiu była pielgrzymka do Obór. Przyjęcie tam szkaplerza  namacalnie pokazało mi działanie Ducha Świętego. Nie miałam z sobą szkaplerza i nie kupiłam go sobie tam na miejscu. Pomyślałam, że najpierw dowiem się o nim dokładniej, poczytam, przemyślę i potem przyjmę. Właśnie wtedy podeszła do mnie pani z naszej pielgrzymki i zapytała czy mam szkaplerz, bo ona ma dwa i chętnie mi podaruje. Oczywiście wzięłam i podziękowałam. Będąc już w kościele pomyślałam, że chcąc go przyjąć powinnam, dla takiego całkowitego oczyszczenia, wyspowiadać się. Wcześniej był kapłan w konfesjonale tuż obok mnie, ale już wyszedł. Jednak po chwili kiedy pomyślałam o spowiedzi wrócił tak jakby dla mnie, bo po wyspowiadaniu mnie wyszedł. I tak przyglądając się mojemu życiu odkryłam jak często Bóg był blisko mnie i działał, a ja byłam „ślepa”. Czytając zaproszenie na REO pomyślałam, że to jest czas dla mnie i poszłam. Spotkałam znajomych, życzliwych ludzi, odeszła trema i wszelkie obawy. A co dały mi rekolekcje? Przed rekolekcjami czytałam Pismo Święte- szczególnie Ewangelie. Stary Testament wydawał mi się zbyt trudny, mniej zrozumiały. Przez rekolekcje nauczyłam się czytać Pismo Święte (można powiedzieć ze zrozumieniem). Pomogły mi one odkryć i zafascynować się słowami, które Bóg kieruje bezpośrednio do mnie. Inaczej teraz wygląda moja modlitwa. Swoje słowa prośby, dziękczynienia i uwielbienia z głębi serca kieruję do Trój-osobowego Boga, mniej przez pośrednictwo Świętych. Trudności i problemy powierzam Bożej Opatrzności i proszę o wypełnienie woli Bożej - nie mojej! Zyskuję przez to większy spokój. Podczas modlitwy o uzdrowienie wewnętrzne oddałam żal, który tkwił we mnie od lat dziecięcych. Poczułam wtedy wolność, radość i pokój. Wylanie Ducha Świętego było kolejnym namacalnym dowodem działania Ducha Świętego dla mnie i we mnie. Podczas indywidualnej modlitwy otrzymałam zapewnienie o tym o co w głębi duszy  prosiłam przez większość mojego życia. Prosiłam też o siły dla ciała i ducha. Duch Święty i w tym mnie wspiera. Dziękuję, że doznałam tyle życzliwości, uśmiechu, a przede wszystkim siły wspólnej modlitwy i wyznaczenia kierunku jaką drogą  dalej podążać. Chwała Tobie Panie.

Noemi: 
Moje życie zawsze było pełne Boga. Od kiedy pamiętam chodziliśmy do kościoła z rodzicami lub dziadkami. Rodzice we wspólnocie – tata Neokatechumenat, mama Odnowa w Duchu Świętym. Mój chrzest jako 7 letniej dziewczynki w Noc Paschalną. Częste spotkania modlitewne, chociaż z boku, to brałam w nich udział- dar języków, to było dla mnie codzienne i zwykłe – jednak bardzo dziwne  i głupie. Spotkania w  piątki, w poniedziałki. Zawsze. Wyjazdy modlitewne ( Częstochowa,  Toruń itp.).  Śpiewałam też w scholi w kościele młodzieżowym. Byłam tego wszystkiego bardzo świadoma (oprócz tych języków !). W swoim dorosłym życiu nadal w  kościele- we wspólnocie  Neokatechumenalnej razem  z  przyszłym i obecnym mężem. Potem czas studiów  i oddalenie od  kościoła.  Ślub. Dzieci. W małżeństwie różnie- raczej ciężko a czasem super. Co pewien czas mama, Beatka i tata namawiali mnie do przyjścia na spotkanie modlitewne, potem na REO. I teraz był taki czas, że nic nie kolidowało z tym bym w rekolekcjach wzięła udział. Mogłam przyjść. Duża pomoc rodziców, męża i teściów ( którzy akurat byli w Polsce w czasie naszej uroczystości wylania Ducha Św!). Myślałam, że Reo to  będzie dla mnie jakaś rozrywka, wyrwanie z domu od obowiązków, czas tylko dla mnie, bez dzieci, z dorosłymi, kawka- czerwony rower itd… a tu się okazało, że muszę dużo zmienić. Zobaczyłam co jest nie tak w moim życiu. Konferencja Marcina pokazała mi, że też chce tak żyć- proszę o coś Boga i mam.  Ale żeby tak było, muszę uznać Jezusa za Pana mojego życia. Potem mówiła o tym Beatka- to Jezus steruje łodzią mojego życia – a nie ja, jak chciałam do tej pory. To był ciężki dzień. Pomogła mi mama- wystarczy, że mnie wysłucha i to mi bardzo dużo daje. Nie miałam wątpliwości, że chcę by Jezus był moim Panem- tylko jak to zrobić. Spowiedź generalna u księdza Artura bardzo mi pomogła. Od tamtego czasu jest  inaczej. Mam pokój, lekkość. JEZUS JEST MOIM PANEM. Codziennie modlę się do Ducha Świętego (wcześniej nigdy tego nie robiłam). Czytam fragmenty Pisma Świętego. Mam ochotę czytać coraz więcej. Sprawia mi to wielką radość. Co na początku było trudne- bo AŻ 15 minut?! A teraz...mam ochotę na więcej. I będzie mi brakować tej kartki z fragmentami i komentarzem na każdy dzień. Nie odczuwam już takiego lęku, napięcia jak przed wyznaniem Jezusa za Pana. Widzę  poprawę w  moim małżeństwie. Jestem bardziej cierpliwa  i wyrozumiała. Nawet słowo żużel nie jest w  stanie  wyprowadzić  mnie z  równowagi ( do Bożenki ;). Wieczór Uwielbienia +  Wieczór  Uzdrowienia Wewnętrznego- wspaniałe  przeżycia. Nie wiedziałam, że  mogę aż tylu osobom przebaczyć. Mogę śpiewać- wcześniej  na każdym wieczorze  uwielbienia miałam kluskę w  gardle  i cały czas  chciało mi się  płakać. „Zaufałem  Panu i już!”. Ta piosenka  bardzo pasuje do obecnego mojego życia. Nie wiem czy zostałam uzdrowiona  fizycznie- musiałabym zrobić badania na cukier  i tarczycę ;). Ale  wierzę, że tak! Chcę tego. Czuję się niezbyt dobrze – niewiele lepiej ale jednak lepiej. Dziś zauważyłam, że  mam zdrową skórę dłoni- z którą zawsze  miałam problem. Wylanie  Ducha Świętego. Było pięknie, wzruszające i  wspaniałe. Zobaczymy co będzie dalej. Kiedy będą efekty- czekam i obserwuję. Na pewno jestem bardziej spokojna i cierpliwa. Rozpoczęłam pracę- wymarzoną. Mam wielką ochotę na czytanie  Pisma Świętego i śpiewanie! Na  wieczorze wylania Ducha Świętego podeszła do mnie  Jadzia  i Marcin i mnie zaskoczyli- że niby ładnie śpiewam. To było bardzo miłe. Dziękuję  Bogu za te rekolekcje. Za tych ludzi, którzy je prowadzą. Za  moją grupę i  za wszystkich, którzy brali udział w tym pięknym wydarzeniu.

Mirela: 
W rekolekcjach wzięłam udział za namową mojej siostry oraz idąc za pragnieniem poznawania bliżej Pisma Świętego i modlitwy do Boga. Przed rozpoczęciem Reo byłam ciągle niespokojna, wątpiłam czy zasługuję na Bożą miłość. Ja grzeszna, mało pokorna, wszystko robiąca po swojemu. Przez pierwsze tygodnie rekolekcji nie widziałam w sobie większej zmiany. Wszystko zmieniło się gdy przyjęłam Jezusa jako Pana mojego życia. Dostałam odpowiedź na dręczące mnie pytania. Było to niezwykłe doświadczenie. Reo pomogło mi uwierzyć w bezgraniczną Miłość Boga do mnie – Jego córki. Otrzymałam w sercu taki duchowy spokój, jakiego dotąd nie znałam. Poznałam wiele osób, w których widziałam duchową przemianę. Było to 10 cudownych tygodni poznawania Słowa Bożego i zrozumienia, że wystarczy zaufać Panu i już niczego się nie bać. Mogę śmiało wtulić się w Jago ramiona i poczuć przeogromną MIŁOŚĆ do mnie. Chwała Panu!   

Małgorzata: 
Bóg w moim życiu był obecny zawsze .Ale moja wiara miała jeden kierunek głównie opierała się na prośbach skierowanych do Boga , rzadko było to dziękczynienie . Muszę przyznać że był dla mnie łaskawy spełniając większość moich próśb i pewnie żyła bym tak dalej z tą moją marną wiarą , gdyby nie zdarzył się w mojej rodzinie tragiczny wypadek w którym moja mama poniosła śmierć . Była to wina kierowcy , który przez swą nieuwagę nie zachował ostrożności . Przed rozprawą sądową odezwał się adwokat sprawcy czy poszlibyśmy na ugodę i zgodzili się na wyrok w zawieszeniu w zamian za dobrowolne przyznanie się do winy sprawcy wypadku . Byłam oburzona całą sytuacją , że nawet nie przeprosił a stawia żądania i nie chciałam się zgodzić . Ale podczas modlitwy usłyszałam głos Jezusa , że mamy zgodzić się na wszystko co proponują ,wybaczyć , bo on już odkupił wszystkie grzechy . Po rozprawie adwokat bardzo nam dziękował za taką postawę , ale ja wiedziałam że to nie moja zasługa że to Pan dał mi tą łaskę wybaczenia , niestety nie  umiałam tego powiedzieć na głos . Teraz wiem że przyszłam na REO żeby nauczyć się mówić o Jezusie jego działaniu w naszym życiu . Całkowicie też zmieniła się też moja modlitwa do Boga jest głównie uwielbienie i dziękczynienie a także uczę się czytać i rozważać Pismo Święte . Chwała Panu za wszystko .

Kasia: 
Drogi Czytelniku! Czas nim rozpoczęłam kurs REO nie był zły, ani jakoś super dobry, określiłabym go jako ,,mdły,,. W głębi duszy czułam, że czegoś brakuje. Kurs REO, po prostu wpasował się w moją lukę czasową i jak to ja nie potrafiłam odmówić, a szczerze nie miałam chęci w nim uczestniczyć. Może za jakiś czas…? Modliłam się, w którymś momencie zabrakło przyzywania Ducha św., te modlitwy wydawały się bezowocne. Nawet uczestnictwo w REO, było dla mnie niby ok, ale nie tak do końca. Przełomowy był tydzień, gdzie były czytania by jak najczęściej przyzywać Ducha św. oraz modlitwa wstawiennicza sprawowana przez  kapłana. Otrzymałam pokój serca oraz łaskę przebaczenia tym, którzy mnie zranili. Kolejnym przełomem był moment kiedy ogłosiłam Jezusa moim Panem i Zbawicielem. Bóg pokazał mi czym kieruję się w życiu, że patrzę i rozwiązuję problemy przez pryzmat wiedzy, a nie wiary w Boga, i to była prawda! Podczas modlitwy wstawienniczej otrzymałam od jednej z osób słowo z pisma św. W trakcie czytania tego słowa czułam się jak w kinie, widzę i słyszę osobę, która do mnie mówi, a w umyśle widzę sytuacje, które Bóg mi pokazuje związane z czytanym słowem. Przewijało się to jak taśma filmowa, z jednej strony zabawne, a z drugiej cała prawda o moim życiu. Zrodziło się we mnie pragnienie modlitwy do Ducha św., aby to On działał, a nie ja. Dostrzegłam, że w wielu sytuacjach próbowałam sama sprawować kontrolę, a to nie tędy droga. I chwała Panu za to! Bo On ma sposoby, aby nas wybudzić  z letargu duchowego. W trakcie trwania kursu otrzymałam łatwość wyrażania swoich myśli, w sumie to nawet tego nie zauważyłam. Jasne się to stało dopiero po zakończeniu rekolekcji. I chwała Panu, bo kolejny raz mnie zaskakuje!

Kacper: 
Odnoszę wrażenie, że dopiero za jakiś czas okaże się jakie łaski otrzymałem od Ducha Świętego. Na razie mogę powiedzieć, że bardziej odczuwam Bożą obecność w codziennym życiu- zarówno emocjonalnie,  jak i patrząc na moje uczynki a także myślenie. Nie uważam, że przed rekolekcjami Duch Święty był dla mnie Kimś obcym, jednak teraz jest mi Kimś bliższym. Ponadto rekolekcje, a może sama modlitwa o wylanie Ducha świętego pobudziła we mnie pragnienie modlitwy za innych – w taki sposób jak to robiono dla mnie. Odczuwam też większy głód Słowa Bożego. Dotychczas czytałem Pismo święte, jednak nie mogłem albo nie chciałem robić tego codziennie, chciałem mieć taki nawyk, ale mi nie wychodziło. Te rekolekcje to zmieniły (oby na jak najdłużej). Duch święty cały czas podpowiada mi co robię źle, pomaga to naprawiać, prowadzi mnie i daje Boży Pokój. Pomimo, że już wcześniej uważałem Jezusa za Pana mego życia, rekolekcje były dużym krokiem na drodze mojej wiary.     

Iwona: 
Mamo, Tato, przepraszam! Zaczęłam dorosłe życie i zamknęłam swoje serce. Stało się twarde jak kamień i zimne jak lód. Zagłuszyłam i oślepiłam sumienie. Zatopiłam się w oceanie głupoty. Błądziłam. Zwyciężał grzech. Mijały dni, tygodnie, miesiące, lata… Bez Pana Boga. Dziś wiem, że to stracony czas. Ale sumienie nie zostało zatopione. Zaczęło dawać znać o sobie. 2007 rok. Pytanie Pani Katechetki – kierowane do dzieci na każdej lekcji religii – „Kto był w niedzielę w kościele?” – sprawiło, że syn zapytał- dlaczego nie chodzimy do kościoła? Sama zadałam sobie to pytanie – DLACZEGO????!!!! Dlaczego nie ma Boga w moim życiu???!!! Wiem, że Bóg patrzył na mnie przez cały ten czas, ale ja odwracałam głowę….. Pytanie otworzyło moje serce! Moje życie zaczęło się od nowa. Zaczęłam wracać do tego, w czym wyrastałam. Na mojej drodze życia zaczęłam spotykać wspaniałych ludzi, którzy pokazują mi, jak piękne jest życie z Panem Bogiem! Na REO przyszłam, aby w czasie trwania Postu zrobić coś dla Pana Boga. Ale to Pan Bóg robi cały czas coś dla mnie! Wcześniej czytałam Nowy Testament, ale nie miałam Biblii. Nabyłam Ją i jestem oczarowana mądrością najpiękniejszej z ksiąg. Czytanie fragmentów Biblii skłania do przemyśleń. Spotkania i rozmowy z uczestnikami REO rozwijają umiejętność wysłuchiwania innych, wsłuchiwania się w to, co mówią – sercem. Słuchanie Słowa Bożego skłania do zastanowienia się nad sobą, NAD SWOIM ŻYCIEM. Codzienny kontakt ze Słowem Bożym pomaga panować nad sobą (myśli, słowa, czyny). Zaczęło się pojawiać pytanie, co Pan Bóg na to – co myślę, co mówię, jak postępuję…. Jeden z Rekolekcjonistów porównał Rekolekcje do badań okresowych… Wiemy, że trzeba je robić, aby mieć zdrowie pod kontrolą. O duszę także należy dbać!!! Systematycznie!!!  Osobiście cenię też REO za kontakt z ludźmi, gdyż za mało jest we mnie miłości do bliźnich. Widzieć w drugim człowieku Jezusa – to zadanie dla mnie! Jeszcze niedokończone….

Hania: 
Przed REO żyłam zgodnie z planem. Planowanie dawało mi poczucie bezpieczeństwa i kontroli nad moim życiem. Nawet swoje ponowne zbliżanie do Boga chciałam zaplanować. Powodowało to, że ciągle się miotałam, byłam niespokojna. Wciąż szukałam swego miejsca w życiu i wszędzie czułam jak gość, ktoś z zewnątrz, który przygląda się wszystkiemu z dystansem. Pismo Święte zaczynałam czytać, ale wciąż zmieniałam koncepcję - czy w takiej kolejności, czy taki właśnie fragment, czy z taką częstotliwością, a jakie jeszcze są do tego lektury...kończyło się to zniechęceniem i porzuceniem czytania. W Eucharystii widziałam zbiór znaków, gestów i symboli, ale nie potrafiłam zobaczyć Chrystusa. Podczas rekolekcji zaczęłam na nowo odkrywać Jezusa - mojego Pana i Zbawiciela. Zaczęłam zauważać drugiego człowieka. Poczułam, że wspólna modlitwa to nie jest przedstawienie, tylko spotkanie bliskich sobie ludzi w Chrystusie. Na nowo zaprosiłam do swojego życia Ducha Świętego, który dodaje mi odwagi i prowadzi wybranymi przez Siebie drogami. Nie jest to proste. Wymaga ode mnie wielkiej pracy i odwagi. Często jeszcze bywam zagubiona- zwłaszcza, gdy mowa o wspólnej modlitwie, wspólnym byciu razem. Zaczęłam żyć uważniej. Zauważać to co się dzieje wokół mnie  z perspektywy nauki Jezusa i przez pryzmat Jego oczekiwań wobec mnie. Jestem na początku drogi. Jeśli zaczynam się bać powtarzam słowa "wszystko mogę w Tym, Który mnie umacnia". Wtedy łatwiej jest mi podejmować decyzje i odnajdywać właściwe ścieżki. Jednak to na ostatnim spotkaniu rekolekcyjnym, podczas ostatniej katechezy padło zdanie, dla którego odbyłam te rekolekcje. "Nie chodzi o to by Pismo Święte poznawać intelektualnie...Muszę chcieć dowiedzieć się co Bóg mówi do mnie przez słowo na każdy dzień". Dzięki REO wracam do czytania Pisma Świętego bogatsza i umocniona przez wspólnotę. 

Ewa: 
Jestem osobą wierzącą i praktykującą. Na co dzień staram się rozważać Pismo Święte, najczęściej Ewangelię z danego dnia. Pochodzę z rodziny , w której praktykowało się niedzielne msze, spowiedź świętą, nabożeństwa majowe, różaniec w październiku....  pacierze. Na rekolekcje  zachęcała mnie koleżanka ze wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, do której należę. Przyszłam na REO ponieważ chciałam pogłębić moją relację z Panem Bogiem. W czasie uczęszczania na rekolekcje zrozumiałam, że nie ważne jest bogactwo i dobra materialne, chociaż są ważne ale ważniejsze jest bogactwo duchowe bo tym pracujemy na swoją wieczność. Sens naszego życia to służba bliźniemu , miłość do ludzi bo tym zapracowujemy na życie wieczne. Jezus jest moim Panem i to Jemu oddaję moje życie, moje problemy, moje smutki i radości . nauczyłam się oddawać to wszystko Jezusowi- On sam powiedział, : Przyjdźcie do Mnie wszyscy ,którzy utrudzeni jesteście a ja was pokrzepię.... i tak też czynię. Moje życie stało się spokojniejsze bo myślę o Jezusie a On równa moje ścieżki. Na wylaniu Ducha Świętego usłyszałam,że Bóg mnie kocha, kocha mnie bo jestem Jego ukochaną córką. Jeszcze w czasie rekolekcji zrozumiałam, że moje życie należy do Jezusa. Na co dzień dostrzegam małe cuda w moim życiu i życiu mojej rodziny. Dziękuję Ci Jezu za otrzymane łaski, że Twój Duch Święty wskazuje mi drogę, że nauczyłam się żyć zawierzając wszystko co moje Bogu w Trójcy Jedynemu. Bo jak Bóg jest na pierwszym miejscu to reszta jest na swoim miejscu.  Jezu , ufam Tobie.

Ania:
Jest to Świadectwo Mojego nawrócenia   i otworzenia się na JEZUSA. Na REO przyszłam z obawą, słaba wiarą  i szukając ,sama nie wiedziałam czego oczekuje i co mnie czeka, podeszłam do tego sceptycznie. Moja Wiara zawsze była  nie taka jak by Pan tego oczekiwał , wierzyłam ale cóż to za wiara
skoro ciągle wątpiłam , szukałam sama nie wiedząc czego .Czułam pustkę. Wiedziałam że Jezus  prowadzi mnie przez Życie bo nieraz odczuwałam jego opiekę i obecność , Wiedziałam że opiekuje się mną i wybiera drogę  którą powinnam iść, stawiał na mojej drodze wspaniałych ludzi. To JEZUS zaprowadził mnie na REO. On powiedział gdzie mam  Go szukać. Pierwszy etap mojego nawrócenia na REO to modlitwa O UZDROWIENIE- TO WTEDY POCZUŁAM ŻE Jezus mnie kocha miłością bezwarunkową, to na tej modlitwie dał mi odczuć że jestem ważna , potrzebna, kochana, To na tej modlitwie uświadomiłam sobie  że są pewne sprawy z przeszłości które nie pozwalają mi uwolnić się od grzechu, wtedy Pan obdarzył mnie darem  łez- I to był oczyszczenie, czułam że teraz wszystko co było przestaje mieć znaczenie ,mogę zaufać BOGU i mogę oddać MU wszystkie swoje sprawy z przeszłości i te obecne. Wiedziałam że teraz Pan zaopiekuje się mną jak najtroskliwszy Ojciec. Drugi etapem były święta  Wielkanocne Przez cały czas trwania rekolekcji  i przygotowywaniu się do przeżywania  Zmartwychwstania Pańskiego słyszałam słowa: „PRZYCHODZISZ  PANIE, MIMO DRZWI ZAMKNIĘTYCH” To właśnie te słowa pozwoliły mi  zrozumieć że  zamykam się na łaskę Pana, że  muszę się otworzyć na JEGO łaskę , miłość i dobroć, jeśli nie będę prosiła  i nie nauczę się prosić  to  drzwi będą nadal zamknięte .JA  muszę otworzyć drzwi JEZUSOWI by mógł uczestniczyć w moim życiu. Pierwszy raz  w moim życiu przeżyłam tak naprawdę i z głębi serca  Triduum  Paschalne , i zrozumiałam co dla mnie oznacza Męka Pańska, co dał mi JEZUS umierając za mnie na Krzyżu. Jak bardzo mnie kocha skoro oddał za mnie Swoje życie!!! Dziękuje Pana za  wszystkich  którzy pojawili się na mojej drodze przez REO. CHWAŁA PANU!!!!

Jadwiga:
Na REO trafiłam niespodziewanie dla siebie samej. Byłam bardzo przytłoczona  trudnymi dla mnie sytuacjami, które kumulowały się od kilku miesięcy, włącznie ze sprawą  wniesioną do prokuratury. Jej finalne rozstrzygnięcie okazało się dla mnie dobijające. Nie wytrzymywałam psychicznie tego całego zła, wpadałam w złość z byle powodu, miałam dość życia i ludzi. Mimo zażywanych już od kilkunastu lat leków przeciwdepresyjnych najchętniej przestałabym żyć. Pod koniec stycznia uczestniczyłam w spotkaniu Odnowy w Duchu Świętym w Toruniu. Prowadzący dawał świadectwo swojego życia i modlił się … za mnie. To, co mówił, dotyczyło właśnie mojego stanu ducha. Wezbrały we mnie te wszystkie emocje, uczucia, ostatnie przemyślenia i ogarnął mnie niepohamowany płacz. Zdecydowałam, że wracam do wspólnoty Woda Życia, do której trafiłam zaraz na początku mojej drogi po pierwszym nawróceniu, tj. 24 lata temu. Przyszłam teraz tu, aby lepiej służyć różnymi umiejętnościami w Kościele.
Podczas rekolekcji już od pierwszego dnia czułam wdzięczność za Słowo Boże, ogarniały mnie pokój i radość, chęć śpiewania i tańczenia Bogu. Stałam się na tyle napełniona miłością i pokojem serca, że teraz to ja uspokajałam mojego nadzwyczaj pokojowo nastawionego do życia męża, gdy podczas naszych rozmów nie mógł opanować wzburzenia wobec innych ludzi. Czuję się jeszcze potrzebna i pożyteczna w kontekście otrzymanych darów i chcę dzielić się nimi. Chęć życia i radość istnienia to owoce REO. Ofiaruję, Boże, moje życie Tobie, oddaję w Twoje Ręce, Ty mnie prowadzisz, poddaję wszystko Twojej Woli. Mam pewność, że nic nie jest w stanie odłączyć mnie od Miłości Boga. Mam odwagę patrzeć w oczy Jezusa Ukrzyżowanego, a zarazem Miłosiernego. Pragnę być jeszcze bliżej Niego, jak Maria Magdalena, której imię wybrałam kiedyś do sakramentu bierzmowania. Mam większą potrzebę czytania Słowa Bożego. Pragnę świadczyć o Bogu, zwłaszcza tzw. ateistom. Czuję się odnawiana, oczyszczana, ożywiana nieustannie Jego Siłą. Uwielbiam Ciebie Boże, Mocy moja.

Bożenka:
JESTEM OSOBĄ WIERZĄCĄ I PRAKTYKUJĄCĄ OD DZIECKA.DROGI MOJEJ WIARY BYŁY RÓŻNE.BYŁ CZAS W MOIM ŻYCIU, KIEDY BYŁAM DALEKO OD BOGA; PRAKTYKUJĄC NIEREGULARNIE.PRZEŁOMEM W MOIM ŻYCIU BYŁA TRAGICZNA ŚMIERĆ CÓRKI , MOJEJ KOLEŻANKI.WTEDY, MOJA WIARA, A RACZEJ PRAKTYKOWANIE POGŁĘBIŁO SIĘ. UCZĘSZCZAŁAM DO KOŚCIOŁA , TAK CZĘSTO ,JAK BYŁO TO MOŻLIWE, POZOSTAJĄC W USTAWICZNYM STANIE ŁASKI UŚWIĘCAJĄCEJ.TERAZ WIEM ,ŻE TO STRACH PRZED NAGŁĄ ŚMIERCIĄ  MOICH BLISKICH BYŁ TEGO POWODEM.POTEM BYWAŁO RÓŻNIE - RACZEJ LETNIO. W 2003 ROKU PO RAZ PIERWSZY PRZEŻYŁAM SPOTKANIE- DZIAŁANIE DUCHA ŚWIĘTEGO.BRAŁAM UDZIAŁ W OGÓLNOPOLSKIM CZUWANIU ODNOWY W DUCHU ŚWIĘTYM.MODLONO SIĘ NADE MNĄ I NASTAŁ CUDOWNY CZA W MOIM ŻYCIU." CHODZIŁAM PO WODZIE''.BYŁAM RADOSNA, SPOKOJNA.W NIEUSTAJĄCEJ MODLITWIE WIELBIŁAM BOGA.BYWAŁO, ŻE BUDZIŁAM SIĘ Z MODLITWĄ NA USTACH. ZACZĘŁAM CZYTAĆ BREWIARZ DLA ŚWIECKICH.CHŁONĘŁAM LITERATURĘ, O TEMATYCE RELIGIJNEJ.JAK NA FILMIE ZOBACZYŁAM,CO ZŁE, A CO DOBRE.KIEDYŚ SŁUCHAJĄC W KOŚCIELE PSALMU,OTWORZYŁY SIE MOJE USZY.DOZNAŁAM DOTKNIĘCIA SERCA PRZEZ JEZUSA.TO BYŁA WSZECHOGARNIAJĄCA MIŁOŚĆ.TAK BARDZO PARAGNĘŁAM SPOTKAĆ JEZUSA, ZE GOTOWA BYŁAM UMRZEĆ- JUŻ. TEN CZAS MINĄŁ, NIE PIELĘGNOWANY PRZEZE MNIE.ZNOWU BYŁAM LETNIA.KAŻDEGO ROKU BIORĘ UDZIAŁ W OGÓLNOPOLSKIM CZUWANIU ODNOWY W DUCHU ŚW. W CZĘSTOCHOWIE.ZAWSZE PRZEŻYWAŁAM MODLITWĘ O WYLANIE DUCHA ŚWIĘTEGO I DALEJ NIC ZTYM NIE ROBIŁAM.MOJE ŻYCIE ,TO STRACH, ZAMARTWIANIE SIĘ, OCENIANIE INNYCH, BRAK KONSEKWENCJI W STOSUNKU DO BOGA.PRZEZ WIELE LAT MOJA PRZYJACIÓŁKA ZAPRASZAŁA MNIE DO UDZIAŁU W REO.JEDNEGO ROKU NAWET WYSŁUCHAŁAM JEDNEJ KATECHEZY,ALE CHOROBA MOJEGO TATY, SPOWODOWAŁA,ŻE ZNOWU NIE UDAŁO SIĘ.W TYM ROKU POSTANOWIŁAM POWIEDZIEĆ ''TAK'' JEZUSOWI.POCZUŁAM, ŻE JESTEM GOTOWA, ABY WZIĄĆ UDZIAŁ W REO.CZAS REKOLEKCJI CUDOWNY; POCZUCIE WSPOLNOTY Z INNYMI.POKÓJ SERCA, RADOŚĆ. GŁĘBOKA MODLITWA, A RACZEJ ROZMOWA Z PANEM, TO SENS TYCH DNI I WIERZĘ, ŻE DALSZEGO ŻYCIA.PO NABOZEŃSTWIE Z MODLITWĄ O UZDROWIENIE PRZEŻYŁAM WSTRZĄS.PO RAZ PIERWSZY WYARTYKUŁOWAŁAM MOJĄ NAJWIĘKSZĄ TAJEMNICĘ ŻYCIA.POCZUŁAM WIELKĄ ULGĘ , PŁACZ WSTRZĄSAŁ MNĄ JESZCZE DŁUGO, ALE CZUŁAM SIE DZIECKIEM BOGA, ZAOPIEKOWANA PRZEZ NIEGO. PODJĘŁAM PRÓBĘWYBACZENIA.UŚWIADOMIŁAM SOBIE, ŻE ZAWSZE BYŁAM CZYJĄŚ OFIARĄ.CZUJĘ TERAZ WIELKĄ MIŁOŚĆ BOGA, WIEM ,ŻE ON MNIE PROWADZI I JEST ZAWSZE ZE MNĄ.MODLITWA O WYLANIE DUCHA ŚW. TO PRZEŻYCIE W PEŁNI ŚWIADOME.MODLITWA NADE MNĄ CUDOWNA.SŁOWO SKIEROWANE DO MNIE- DLA MNIE. DUCH ŚWIĘTY DZIAŁA KAŻDEGO DNIA.BYŁAM ŚWIADKIEM SAKRAMENTU BIERZMOWANIA U OSOBY DOROSŁEJ.OTRZYMUJĘ TAK WIELE,ŻE  NIE RADZĘ SOBIE Z PRZYJMOWANIEM.POWIEDZIAŁAM - TAK I CHCĘ WYTRWAĆ DO KOŃCA MOICH DNI. CHWAŁA PANU.
Grudziądz Twoje-Miasto
© 2010-2017 Kolegiata Grudziądz Powered by Twoje-Miasto Sp. z o.o.