św. Ignacy z Loyoli ur. 1491r- zm.15..       - założyciel zakonu OO. Jezuitów.

"Aż do dwudziestego szóstego roku życia był człowiekiem oddanym marnościom tego świata. Szczególniejsze upodobanie znajdował w ćwiczeniach rycerskich, żywiąc wielkie
i próżne pragnienie zdobycia sobie sławy. Tak więc znalazł się pewnego dnia w twierdzy
/Pampelunie/ oblężonej przez Francuzów....... Ostrzeliwanie twierdzy trwało już dobrą chwilę, gdy nagle kula z działa ugodziła go w nogę i zdruzgotała ją zupełnie. A ponieważ kula przeszła mu między nogami, więc i druga noga była też ciężko zraniona."
Przeniesiony do rodzinnej miejscowości , został poddany leczeniu- adekwatnemu do tamtych czasów, zatem stan jego zdrowia pogarszał się i pojawiły się oznaki zbliżającej się śmierci. Przyjął ostatnie sakramenty 27.06.1521r lecz po północy poczuł się lepiej i zaczął
szybko dochodzić do zdrowia. Nie mógł jeszcze chodzić i musiał leżeć w łóżku.
"A ponieważ bardzo był rozmiłowany w czytaniu książek światowych i pełnych różnych zmyślonych historii, tak zwanych romansów rycerskich, więc czując się dobrze poprosił dla zabicia czasu o jakieś książki tego rodzaju. W domu nie było jednak żadnych takich książek, które zwykł był czytać. Dlatego dano mu Życie Chrystusa i księgę Żywotów świętych."
"Uzyskawszy niemało światła z tej lektury zaczął więcej rozmyślać o swoim przeszłym życiu i o tym, jak wielki ciążył na nim obowiązek pokutowania za nie. Wtedy też zrodziło się w nim pragnienie naśladowania świętych."

Cytaty pochodzą z książki św. Ignacy Loyola: Pisma Wybrane. t. I
św. Ignacy z Loyoli (ur. 1491r, zm. 1556r) - założyciel zakonu jezuitów.

     "Aż do dwudziestego szóstego roku życia był człowiekiem oddanym marnościom tego świata. Szczególniejsze upodobanie znajdował w ćwiczeniach rycerskich, żywiąc wielkie i próżne pragnienie zdobycia sobie sławy. Tak więc znalazł się pewnego dnia w twierdzy (Pampelunie) oblężonej przez Francuzów. Ostrzeliwanie twierdzy trwało już dobrą chwilę, gdy nagle kula z działa ugodziła go w nogę i zdruzgotała ją zupełnie. A ponieważ kula przeszła mu między nogami, więc i druga noga była też ciężko zraniona."

     Przeniesiony do rodzinnej miejscowości, został poddany leczeniu (adekwatnemu do tamtych czasów), zatem stan jego zdrowia pogarszał się i pojawiły się oznaki zbliżającej się śmierci. Przyjął ostatnie sakramenty 27.06.1521r, lecz po północy poczuł się lepiej i zaczął szybko dochodzić do zdrowia. Nie mógł jeszcze chodzić i musiał leżeć w łóżku.

   "A ponieważ bardzo był rozmiłowany w czytaniu książek światowych i pełnych różnych zmyślonych historii, tak zwanych romansów rycerskich, więc czując się dobrze poprosił dla zabicia czasu o jakieś książki tego rodzaju. W domu nie było jednak żadnych takich książek, które zwykł był czytać. Dlatego dano mu Życie Chrystusa i księgę Żywotów świętych."

     "Uzyskawszy niemało światła z tej lektury zaczął więcej rozmyślać o swoim przeszłym życiu i o tym, jak wielki ciążył na nim obowiązek pokutowania za nie. Wtedy też zrodziło się w nim pragnienie naśladowania świętych."

Cytaty pochodzą z książki św. Ignacy Loyola: Pisma Wybrane. t. I.



św. Teresa Wielka z Avila (ur. 1515r, zm. 1582r) - doktor Kościoła.

    "Moja matka bardzo lubiła czytać książki o przygodach rycerskich i przez to ułatwiała mi ich lekturę. Jeśli ten sposób spędzania czasu nie był dla niej szkodliwy (nie zaniedbywała przez to swoich prac i obowiązków), dla mnie zaś okazał się nader szkodliwy. Matka czytała, by oderwać się od swoich ciężkich utrapień (i pozwalała na to swoim dzieciom), by uchronić je przed zajmowaniem się innymi, niebezpiecznymi zajęciami. Ta niewielka wada mojej matki dla mnie okazała się fatalna, gdyż zakochawszy się w tych lekturach, zaczęły ulatnić się moje dobre postanowienia i uchybiałam w wielu rzeczach. Nie uważałam za nic złego (nagannego), by spędzać w sposób próżny tyle godzin w ciagu dnia i w nocy (w sekrecie przed moim ojcem, nie aprobował tego). Doszłam do tego, iż jeśli nie miałam nowej książki w rękach, byłam niezadowolona."

    "Naśladując przykłady z owych lektur zaczęłam ubierać się w sposób wyszukany i pragnęłam być dostrzegana. Pielęgnowałam swoje dłonie i włosy z największą starannością, jak to tylko było możliwe. Używałam perfum i wszelkich innych próżności i nigdy mi ich nie starczało, by wydać się bardziej wyrafinowaną. Przez wiele lat dbałam przesadnie o własną osobę (nie widząc w tym nic nagannego). Miałam kuzynów: prawie wszyscy byli w moim wieku (14 lat) lub nieco starsi. Przebywaliśmy zawsze razem, a oni mnie uwielbiali. Rozprawiałam z nimi o czym tylko chcieli i wysłuchiwałam z upodobaniem historii ich miłostek, projektów na przyszłość i wielu innych rzeczy, w których nie było nic dobrego."

     Po 3 miesiącach ojciec zdecydował się oddać ją do klasztoru na wychowanie i odseparować od próżnego towarzystwa. Taki klasztor pełnił dawniej rolę internatu i szkoły. Początkowo przyszła święta (Teresa de Cepeda) odczuwała wstręt do życia klasztornego. Z czasem ta odraza zmalała, ale odczuwała też lęk wobec małżeństwa. Po 1,5 roku wróciła do domu z powodów zdrowotnych.

    "W pobliżu mieszkał brat mojego ojca, wdowiec o wielkiej cnocie i roztropności, którego Pan przygotowywał do swojej służby (w rzeczywistości, jakkolwiek już w podeszłym wieku opuścił wszystko i został zakonnikiem zakończywszy dni swego życia tak świątobliwie iż wierzę, że obecnie doznaje chwały w niebie). Zechciał, abym parę dni się u niego zatrzymała. Jego zajęciem była lektura dobrych książek i mówił prawie zawsze o Bogu i o marności świata. Pragnął, abym to ja czytała mu te lektury i chociaż tematyka tych książek nie odpowiadała mi tak bardzo; udawałam że sprawia mi przyjemność, ponieważ zawsze chciałam zadowolić każdego pomimo odrazy, którą  czasem odczuwałam. Przebywałam z wujkiem zaledwie parę dni lecz dzięki jego dobremu towarzystwu i temu, co czytałam, moja dusza doznała zbawiennych wrażeń. Zrozumiałam lepiej prawdy, które uderzyły mnie już jako dziewczynkę tzn. nicość wszystkich rzeczy, próżność świata, prędkość, z którą wszystko się kończy, a w sposób szczególny myśl, że gdybym umarła w tym stanie w jakim się znajduję, to mogłabym pójść do piekła."

    Teresa waha się zmaga się ze soba, nie jest gotowa objąć obowiązków stanu zakonnego, choć ten wydaje jej się najpewniejszą drogą do zbawienia. Przechodzi walkę duchową, wiele pokus, na które jej słabowity organizm reaguje stanami podgorączkowymi i omdleniami. " ... w tym, co przynosiło mi ulgę (w tym stanie) była lektura dobrych książek. Czytałam "Listy" św. Hieronima i zaczerpnęłam stąd tyle odwagi, by pomówić z moim ojcem..."

    Ojciec nie chciał się zgodzić na wstąpienie córki do klasztoru, chyba że po jego śmierci, ona zaś obawiała się, że w tym czasie oczekiwania ulegnie własnej słabości i zmieni zdanie. Mimo wszystko wstąpiła do klasztoru, ale po roku wróciła do domu rodzicielskiego (na okres czasowy dla poratowania zdrowia). W tym czasie otrzymała od wspomnianego już stryjka książkę zatytułowaną "Trzecie Abecadło" o. Franciszka de Osuny, która traktowała o modlitwie. "Nie wiedziałam jak mam się zachować na modlitwie, jak się skupić (i ta książka bardzo mi pomogła), postanowiłam więc zastosować wskazaną metodę. Zaczęłam iść drogą, której ta książka uczyła: kochać samotność i spowiadać się często".

     Sama nabierając doświadczenia na drodze modlitwy, z czasem stała się mistrzynią duchową i przewodniczką wielu osób. Sama stała się autorką kilku fundamentalnych dzieł duchowych: czytali je czerpiąc z nich wielką korzyść: św. Teresa Benedykta Stein, św. Karol Wojtyła i inni. Kościół przyznał jej tytuł doktora Kościoła. św. Teresa Wielka jest reformatorką Karmelu (wiele jej klasztorów rozsianych jest po całym świecie, a także w Polsce).

Cytaty tłumaczone z j. włoskiego - z Życia św. Teresy (autobiografii). Tekst opracowała G. Urbanowicz.



Twoje-Miasto
© 2010-2015 Kolegiata Grudziądz Powered by Twoje-Miasto Sp. z o.o.